Pan Piotr na początku rządził jeszcze z brzucha strasząc, że chce się szybciej ewakuować, więc musiałam zwolnić nieco tempo i oszczędzać się w miarę możliwości, a później się zasiedział i nie chciał wyjść ;). Od trzech tygodni szczęśliwie jest z nami i już całkiem nie pamiętamy jak to było, kiedy jego z nami jeszcze nie było...
Ja postaram się teraz częściej tu zaglądać, tym bardziej, że mam jeszcze kilka "ciążowych" zaległości do pokazania ;) - oczywiście na ile Piotruś mi pozwoli ;).

0 komentarze:
Prześlij komentarz