Wróciłam po dłuższej przerwie i mam nadzieję, że już nie będę zmuszona znikać ;).
Mamy z Piotrusiem za sobą dwa pobyty w szpitalu (zapalenie płuc) w tym jeden w same święta, wierzę, że teraz już spokojnie dotrwamy do wiosny ;).
Pamiętam jak moja mama opowiadała mi, że kiedy ona była młodą mamą uczęszczała z innymi sąsiadkami na kursy:"Praktyczna pani", tam uczyły się razem gotować, szyć, szydełkować itp. Takie spotkania z pewnością miały wiele uroku!
Dzisiaj mamy dużo łatwiej, wystarczy troszkę poszukać i nie wychodząc z domu (lub będąc np. w szpitalu ;)) można nauczyć się wielu rzeczy. Ja zawsze chciałam nauczyć się szydełkowania, jednak zawsze brakowało mi czasu, aby się do tego na dobre zabrać. Pierwsza okazja nadarzyła się, gdy pod koniec ciąży musiałam leżeć - by zająć czymś ręce i nie zwariować, chwyciłam za szydełko i przeczesywałam internet w poszukiwaniu szydełkowych tutoriali. Kiedy więc wylądowaliśmy w szpitalu, ponownie nadarzyła się okazja, by chwycić na szydełko.
Koszyk zrobiłam ze sznurka bawełnianego o średnicy 5 mm. Służy moim dziewczynkom do odkładania różnego rodzaju "biżuterii", czy ozdób do włosów w jedno miejsce.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

0 komentarze:
Prześlij komentarz