Ostatnio postanowiłam wykorzystać te klocki do nauki, każde z dzieci dostało zadanie na miarę swoich możliwości wiekowych.
Najmłodsza Tosia (3 l.) dostała swój zestaw klocków i musiała poukładać je odpowiednio na kolorowych arkuszach filcu.
Kiedy już wszystkie klocki znalazły swoje miejsce bawiłyśmy się dalej. Tosia zakrywała oczka, a ja w tym czasie robiłam "zamieszanie" i przekładałam klocki. Zadaniem Tosi było znaleźć "co nie pasuje" i poprawić (to sprawiało jej największą frajdę :) ).
Kasia (4,5 l.) miała za zadanie ułożyć klocki w zaznaczonych polach. Dla każdego pola była przypisana liczba (kolejno od 1 do 10). Po skończonym zadaniu wszystkie klocki jeszcze raz liczyłyśmy.
Krzyś (6 l.) miał zagadki matematyczne. Na każdym polu napisałam zadanie posługując się klockami, np. 2 walce + 3 kostki. Krzyś najpierw musiał dopasować odpowiednio figury, a następnie je policzyć.
Urządziliśmy sobie także zgadywankę, Umieściliśmy kilka klocków w kartoniku i nazwaliśmy je.
Następnie zakryliśmy klocki kocykiem.
Szukamy, szukamy i próbujemy nazwać klocek, który wylosowaliśmy (bez podglądania).
Tadam! Zgadliśmy!
A Wy jakie macie pomysły na wykorzystanie drewnianych klocków?

Żałuję, że nie wpadłam na takie zabawy, kiedy klocki były u nas na topie ;-))
OdpowiedzUsuń;)
UsuńAle świetny pomysł! Nina też lubi takie segregowanie.
OdpowiedzUsuńTosia też to uwielbia, a największą frajdę miała jak robiłam "grandę" i przestawiałam klocki, później nawet zastąpiła mnie Kasia i dziewczynki bawiły się razem zaśmiewając się przy tym perliście :)
Usuń