Przeprowadzka była związana z miejscem pracy mojego męża, zależało nam, by dzieci widziały tatę codziennie (nawet kiedy zdarza się, że jest to tylko krótki wieczór) i po tych kilku miesiącach w nowym miejscu widzimy, że była to słuszna decyzja, widzimy jak ważna jest stała, codzienna obecność taty w życiu naszych dzieci.
Nasz dom w dniu, kiedy oficjalnie wprowadziliśmy się do niego z dziećmi (mąż był na miejscu od początku i pomagał w wykańczaniu) był w stanie dość surowym - beton na podłodze w salonie, dolna łazienka nie wykończona, schody także betonowe, ściany na dolnym piętrze i korytarzach i na klatce schodowej nie pomalowane….. wciąż jeszcze wiele jest do zrobienia i pewnie zajmie nam to kilka lat, zanim wszystko będzie wykończone jak chcemy (lub na ile pozwala budżet ;) ).
Pierwsze miesiące upłynęły nam na wykonaniu tych niezbędnych prac, a ja wciąż nie mogłam doczekać się kiedy nadejdzie właściwy czas, by zająć się detalami, które nadadzą odpowiedni „klimat” naszemu domowi.
Pierwszym takim „detalem” był mały obrusik na stół w naszej jadalni. Materiał to gruba bawełna typu home decor.
http://dorartthea.blogspot.com/2011/11/tutorial-jak-uszyc-bieznik-serwete.html

0 komentarze:
Prześlij komentarz