Królisia XXL

Dzisiaj troszkę o szyciu i królisiach ;)



Moja przygoda z szyciem zaczęła się w dzieciństwie, kiedy mama pozwoliła mi usiąść przy maszynie i po krótkiej lekcji uszyłam poszewkę na poduszkę.... potem było długo długo nic, ale marzenie by nauczyć się szyć na maszynie towarzyszyło mi zawsze.

Marzenie to mogę zrealizować, dzięki wsparciu mojego super męża ;) Na początku zorganizował maszynę, na której mogłam się uczyć - była to 40- letnia niemiecka maszyna mojej teściowej, która kilkanaście lat stała nieużywana. Potem kupiliśmy mi wymarzoną Singer Heavy Duty, którą uwielbiam! A z okazji moich 30-tych urodzin dostałam w prezencie owerloka (dopiero teraz się zaprzyjaźniamy ;) ). Skoro sprzęt już jest, nie mogę pozwolić, by stał i się "kurzył" :D

Po przeprowadzce do nowego domu czasu na szycie miałam niewiele, ale kiedy nasze życie zaczynało się "normować" mogłam znów zacząć szyć i urządzać się w mojej pracowni.

Zorganizowanie czasu na swoje pasje przy trójce małych dzieci, które trzy tygodnie w miesiącu są chore, nie jest łatwe ;), ale też nie jest niewykonalne. Nie dałam już rady fizycznie zarywać nocek, więc postawiłam na poranki ;). Wstaję o 5.30 razem z mężem i po "wyprawieniu" go do pracy mam chwileczkę, by poszyć zanim dzieci wstaną. To mój plan na opcję, gdy dzieci są chore lub na wakacje. (Teraz mąż ma urlop, więc wszyscy mamy wakacje :D, ale żeby nie było nudno, zajęliśmy się remontem. Dzieci pierwszy raz zamieszkają osobno, dziewczynki zajmą naszą byłą sypialnię, a żebyśmy się czasem i przy tym remoncie nie nudzili, to przerabiamy jeszcze zapalenie płuc, razy dwa, w środku lata!)

Wracając do szycia, jedną z moich ulubionych rzeczy, które szyję są "królisie" według wykroju Tildy, to chyba taki sentyment, bo jedną z pierwszych "poważnych" rzeczy jakie "stworzyłam" była właśnie taka maskotka, podarowałam ją Kasi na trzecie urodzinki.


Później powstało jeszcze kilka, obowiązkowo dla Tosi i Krzysia:

Oraz kilka dla koleżanek:
Zdjęcie Ewelina Siwier https://www.facebook.com/Ewelina-Siewier-Foto-1068012813267727/?fref=ts



Ostatnio moja bratanica obchodziła bardzo poważną rocznicę - pierwsze urodzinki i z tej okazji postanowiłam uszyć dla niej wyjątkową królisię w rozmiarze XXL.



Poniżej widać różnicę w wielkości :)


Królisia jest niewiele mniejsza od właścicielki :)



0 komentarze:

Prześlij komentarz